wtorek, 6 lutego 2018

Mary Margaret Macdonald

Adelaide Kane jako M.M.M
Podstawowe informacje: 
Data i miejsce urodzenia: 25 lutego 1960, Manchester, dom rodzinny McDonaldów
Status krwi: czysta
Dom: Gryffindor, szósty rok
Pseudonimy: Rosemary (dla babci Margaret), Mar (dla Lily), McDonald (na wszystkich)
Miejsce zamieszkania: Manchester
Przynależność: Klub Ślimaka, Klub Pojedynków, Książkowe Stowarzyszenie Pani Xiang, Stowarzyszenie Białego Pióra (do początku siódmej klasy)
Patronus: sokół
Bogin: dementor
Widok w zwierciadle Ain Eingarp: jej żyjący ojciec
Zapach Amortencji: piwo karmelowe, mugolski szampan, książki, świeżo skoszona trawa
Rodzina: Cruella McDonald (matka), Seamus McDonald (ojciec) , Malcolm McDonald (brat), Susan McDonald (babcia), Christopher McDonal (dziadek), Frank Geonwill (dziadek), Becca Geonwill (babcia), Liam Geonwill (wuj), Samara Geowill (kuzynka), Teodora Yaxley (ciotka), Demelza Avery (ciotka), Lousie Macdonald (bratowa), Carol Macdonald (bratanek)
Pierwsze pojawienie: rozdział pierwszy

Biografia: 
Urodzona w siódmym miesiącu Mary, urodziła się 25 lutego 1960 roku, jako drugie dziecko Seamusa i Cruelli Macdonaldów. Mieszkali pod Manchesterem i sądzili, że już nie będą mieć dzieci. Aż nagle była panna Geonwill przyszła do domu cała zapłakana mówiąc, że jest w ciąży. Po dziesięciu latach od urodzenia Malcolma przyszła na świat panna Macdonald. Od chwili urodzenia nie była traktowana jako ktoś w kogo można by pokładać nadzieje na sukces, wręcz przeciwnie - za mała i za szczupła dziewczynka była traktowana jak jest, bo jest. Jedyną osobą, której uśmiechało się spędzanie z nią czasu był jej starszy brat, który za każdym razem, gdy wracał z Hogwartu, pokazywał jej zdjęcia, podręczniki, dawał pogłaskać sowę, a potem czarował. Na Mary, która była wychowywana w domu czarodziei i tak robiło to wrażenie. Szybko ujawniła swoje umiejętności magiczne, a dopiero wówczas jej ojciec zwrócił na nią uwagę. 1 września 1971 wsiadła do pociągu Ekspres Hogwart, a w przedziale siedziała z dwoma niemiłymi dziewczynami, które później trafiły do Slytherinu. Mary bardzo chciała trafić do Ravenclawu, tak jak jej brat i nie spodobało jej się to, że Tiara przydzieliła ją do domu Godryka Gryffindora. Będąc w dormitorium szybko naskrobała list do Malcolma przepraszając go, że wcale nie będzie nosić szaty z niebieskimi dodatkami. Od pierwszej rozmowy bardzo polubiła Lily, z która zaprzyjaźniła się niezwykle szybko. 
31 sierpnia 1973 roku zmarł Seamus Macdonald, a Mary nie poszła 1 września do szkoły. Wybrała się tam dwa tygodnia po rozpoczęciu roku, a jedyną rzeczą (w każdym razie ona tak myślała), którą jej ojciec przepisał jej w testamencie była stara, skórzana torba. Pojawiła się w Hogwarcie z nią w dłoni a pierwsze co zrobiła po przylocie świstoklikiem był bieg do Lily, aby dała jej notatki. Nie udawała nawet, że bardzo to przeżyła - owszem, płakała na pogrzebie, ale nie czuła się jakoś inaczej po jego śmierci. To był przełomowy czas dla brunetki - przejrzała na oczy zdając sobie sprawę z tego jak jest traktowana w domu rodzinnym, przestało jej zależeć na dobrym zdaniu jej matki i brata o niej, a ona sama nie tylko ukierunkowała swoje plany na przyszłość, a również wypisała się z większości, nie potrzebnych dla niej zajęć. Sumy zdała bardzo dobrze, a jej najsłabszą oceną było Powyżej Oczekiwań z Astronomii i Starożytnych Runów. Jej marzenie od dziecka, aby zostać Aurorem stawało się coraz bardziej realne.
Cruella Macdonald, tak samo jak jej dwie siostry (Teodora i Demelza) wyszły za mąż za dziedziców bogatych, szanowanych czysto krwistych rodzin.Taką samą przyszłość matka Mary widziała dla niej, więc pod koniec piątej klasy napisała list do córki informując ją o tym, że razem z Walburgą Black planują jej ślub z najstarszym synem państwa Black. Ta informacja sparaliżowała dziewczynę i przez bardzo długi czas nie mogła normalnie patrzeć na Syriusza. Spaliła list i doszła do wniosku, że Łapa albo nic nie wiedział, albo po prostu zignorował te plany. Bardziej skłaniała się do pierwszej odpowiedzi, ponieważ wiedziała, że każdy list z domu chłopak rozrywa na pół jeszcze w Wielkiej Sali nie zaglądając nawet do środka. Matki Gryfonów planowały zrobić ślub po szóstej klasie, jeszcze, gdy ich dzieci będą się uczyć. Nikt nigdy nie widział Mary Macdonald tak złej i poirytowanej jak w momencie, gdy weszła do Dworku Macdonaldów, podeszła do swojej matki i powiedziała jej co myśli o niej i jej pomysłach. Spakowała się i większą część wakacji spędziła u kochającej ją babci, matki jej taty, w domku letniskowym Macdonaldów w Kornwalii. 


Relacje:
1) Z rodziną.
Seamus Macdonald
Seamus Macdonald - Jej tata nigdy nie był za bardzo rozgarniętym człowiekiem, choć niezaprzeczalnie był bardzo inteligentny. Jako podróżnik, uzdrowiciel i magiczny historyk zwiedzał świat szukając różnych leków, śladów nowych, nieodkrytych cywilizacji i wielu innych rzeczy, które wchodziły w zakres jego zainteresowań. Jego częsta nieobecność w domu sprawiła, że Mary nie miała za bliskiej z nim relacji. Co prawda, przelał na nią swoją miłość do historii, lecz nic poza tym. Gdy była mała nie zwracał na nią większej uwagi niż to było konieczne, a gdy ujawnił jej się magiczny gen zupełnie bez powodu otworzył przed nią swoją bibliotekę i zaczął z nią rozmawiać więcej niż przez całe życie łącznie. W testamencie zostawił jej tylko torbę z książką Newta Skamandera, a resztę przepisał na starszego syna. Nie przeżyła jego śmierci jakoś specjalnie, a jedynym co do niego czuła był żal przez obojętność z jaką się do niej odnosił.
Cruella Macdonald
Cruella Macdonald - Tak samo jak jej mąż nie zaprzątała sobie głowy córką bardziej niż to konieczne, a gdy dowiedziała się o ciąży popłakała się nie chcąc mieć więcej dzieci. Według Mary nie nadawała się na matkę, a jedyne przejawy matczynej miłości na jakie zdoła się zabrać było czytanie listów Malcolma, które kierował do młodszej siostry. Brunetka nie raz słyszała od matki wiele obraz w jej kierunku i mogłaby się założyć, że miała nadzieję na to, że jej córka okaże się charłakiem. Po śmierci męża zaczęła nawet ignorować córkę i jedyne co zrobiła w jej kierunku to rzucenie w nią odziedziczoną torbą. 
Malcolm Macdonald
Malcolm Macdonald - W przeciwieństwie do młodszej siostry on był bardzo kochany przez obojga rodziców - dbali o niego, wspierali jego plany na przyszłość, fundowali mu najlepsze miotły i przybory szkolne, szanowali jego decyzje i nie starali się na siłę znajdować mu żony. Przez pierwsze piętnaście lat Malcolm był wzorowym bratem, a Mary nawet nie zwracała uwagę na faworyzowanie brata i wieczne porównywanie jej do niego. Gdy dziedzic Macdonaldów był młodszy bardzo chciał mieć rodzeństwo i bardzo ucieszył się, gdy dowiedział się, że będzie miał siostrę. Opiekował się nią, pokazywał jej różne sztuczki. Ich relacja była bez zarzutu. Tak samo jak w przypadku matki - ich relacja znacznie się pogorszyła po śmierci ojca, a i on, i ona, zachowywali się tak jakby Mary zrobiła coś złego. Przestał do niej pisać listy, a na swój ślub łaskawie ją zaprosił, lecz zapowiedział, że najlepiej będzie jak pójdzie do swojego pokoju zaraz po ceremonii. 

2) Z przyjaciółkami.
Lily Evans - Poznały się w pierwszej klasie idąc za prefektem w stronę Wieży Gryffindoru. Ciemnowłosa zaczepiła Lily mówiąc, że ma pobrudzoną szatę od kurzu, po czym ją otrzepała. Dziewczynka była jej bardzo wdzięczna i miesiąc później pomogła jej z pracą domową z Eliksirów. Zaczęły spędzać ze sobą bardzo dużo wolnego czasu, a z czasem stały się najlepszymi przyjaciółkami. Każde wakacje spędzały razem, a w święta pisały do siebie wiele listów.
Marlene McKinnon - Mary bardzo lubiła Marlene, lecz była ona dla niej ucieleśnieniem posiadaczki idealnej rodziny - rodzice, którzy skoczyliby za swoją córką w ogień, brat, który poświęciłby dla swojej siostry wszystko. Blondynka często irytowała Mary swoją obojętnością na wiele tematów i nie poświęcaniem uwagi sprawom drugorzędnym. Pomimo tego można by rzec, że się przyjaźniły, a panna McKinnon była idealną osobą do zwierzeń - jako jedyna wiedziała o pomyśle Cruelli Macdonald dotyczącym ślubu z Syriuszem i nikomu o tym nie powiedziała. 
Alice Greengrass - Alice bardzo przypominała Mary jej ojca - tak samo nieopanowana, nierozgarnięta i zagubiona w codziennym życiu wydawała się niezwykle przyjazna i sympatyczna. Obie umiały jeździć na miotłach i często wychodziły we dwie polatać, co wiedziało tak naprawdę bardzo mało osób. 

3) Z Huncwotami. 
Remus Lupin - Wydawał jej nieprawdopodobnie normalny w momencie, w którym go poznała. Było to na lekcji Zaklęć, gdy przez przypadek zamiast pióra zaklęciem uniósł ją, a ona spostrzegła, że ma czerwony krawat i szatę, taką samą jak ona. Była zdziwiona, bo nie kojarzyła go wcześniej, a przecież chodzili do jednego domu. Po lekcji zaczęła z nim rozmowę, i tak samo jak jej przyjaciółki, od razu go polubiła, lecz jej zdanie o nim zmieniło się, gdy dowiedziała się, iż jest jednym z Huncwotów. Jako jedyna z Gryfonek z tego roku wie, że Remus jest wilkołakiem. Dowiedziała się w połowie piątej klasy, gdy poszła do Skrzydła Szpitalnego i go tam zobaczyła, a następnie dowiedziała się, że była pełnia. Porozmawiała z nim i od tamtej pory przyjaźnią się.
Syriusz Black - Oni siebie nie nienawidzili, po prostu nie umieli ze sobą rozmawiać. Podobne ale zarazem inne charaktery zdecydowanie wdawały im się we znaki. Mary gardziła nim z powodu jego luźnego trybu życia, a on uważał ją za sztywną. Przez bardzo długi czas traktowali siebie obojętnie, nie wchodzili sobie w drogę, lecz list od Cruelli Macdonald sprawił, że brunetka unikała go jak mogła, a on nie rozumiał właściwie czemu. Kiedyś uważała go za cholernie przystojnego, lecz z czasem zauważyła jego niepoprawną niedojrzałość.
Petter Pettigrew - Jeśli Mary nie spodziewała się, że trafi do Gryffindoru, to myśląc o nim jej przekonanie, że Tiara się myli było jeszcze większe. Nie przepadała za nim, bez powodu ją obrzydzał i choć nie była z tego dumna, kojarzył jej się z robakiem. Ponadto irytował ją swoim zachwytem w stosunku do Jamesa i Syriusza... JAKBY JESZCZE COKOLWIEK SOBĄ REPREZENTOWALI!
James Potter - Choć to Black był podobno większym łamaczem damskich serc i to on częściej pokazywał sobą czysto krwiste, arystokratyczne chamstwo (które Mary doskonale znała, bo sama się w nim wychowała) to, jednak James Fleamont Potter sprawiał, że brunetka dostawała białej gorączki. Denerwował ją samym sobą - sposobem bycia, charakterem, wyglądem, dobrymi ocenami. Wszystko co robił wydawało jej się dziecinne, żałosne i głupie, a czasami miała ochotę wyciągnąć miotłę lub jakąś grubą książkę i porządnie uderzyć nią go w głowę. Jego według niej nędzne zaloty w stosunku do Lily kwitowała skrzywieniem twarzy i prostym słowem: Idiota. Nigdy nie nastawiała jej przeciwko niemu, ale nie była również za tym, aby rudowłosa zgodziła się na randkę z nim. Nie chciała, aby okazało się, że Potter chce ją tylko dodać do żałosnej listy pt. "Dziewczęta Zaliczone" w skrócie DZ, którą razem z Blackiem skrupulatnie uzupełniają, dodając coraz bardziej ciekawe szczegóły dotyczące tych czarownic.

4) Z innymi osobami. [skala 1-10]
Silas McKinnon - 5
Colin Greenmantle - 5
Regulus Black - 2 póżniej 10.
Charlotte Prince - 3
Losie Macdonald - 5
Charlie Highsmith - 6
Joselyn Brekker - 4
Bella Brown - 1
Alistar Avery - 1 później 6
Vincent Mulciber - 1 później 7

5) Związki

  1. Syriusz Black (niecałe dwa miesiące - szósta klasa)
  2. Regulus Black (romans/związek w tajemnicy - szósta/siódma klasa)
  3. Remus Lupin (kilka pocałunków - szósta/siódma klasa, nieodwzajemniona miłość, byli razem na Balu Bożonarodzeniowym, narzeczeństwo - koniec siódmej klasy, po Hogwarcie)
Wygląd: 
"Remus wciągnął gwałtownie powietrze, gdy jego wzrok spoczął na ciemnowłosej Gryfonce, która schodziła po schodach w jego kierunku. Granatowa sukienka w kropki idealnie na niej leżała, a on nie mógł pozbyć się wrażenia, że błyszczy ona z każdym jej krokiem. Brązowe włosy miała rozpuszczone i zarzucone na jedno ramię, a jej twarz wydawała się jaśniejsza niż zazwyczaj. Była lekko pomalowana, ale nie w sposób, który mógłby przytłoczyć jej delikatną urodę, lecz podkreślający ją. Pełne usta maźnięte czerwoną szminką wygięte były w delikatnym uśmiechu, a oczy, tego samego kolory co włosy, błyszczały wesoło. Nieśmiało wystawił do niej ramię, a ona z wdzięcznością je przyjęła. Kamień spadł mu z serca, gdy złożyła na jego policzku delikatny pocałunek."
- Remus, Lampki i inne nieszczęścia 

Mary Macdonald niezaprzeczalnie była piękna, choć nie starała się tej urody jakoś zbytnio eksponować. Zawsze gdy była mała słyszała historię, o tym jak jej matka, babcia, druga babcia, ciotki, ojciec i reszta rodziny nie mogli się odpędzić od tabunów przedstawicieli i przedstawicielek płci przeciwnej, a ona wcale nie czuła się nawet w małym stopniu adorowana. Pewnie tego nie zauważała siedząc całe dnie przy książkach, ale była na tyle onieśmielająca i większość młodych czarodziei po prostu bała się zrobić pierwszy krok w jej stronę. Ciemnobrązowe, długie włosy zazwyczaj miała zaplecione w warkocz, lub związane w kitkę. Jak wszyscy Macdonaldowie była wysoka i szczupła. Z niezwykła dokładnością ubierała swój szkolny mundurek, tak, że każdy guzik jest idealnie zapięty, żadna nitka nie wychodzi tam gdzie nie powinna, buciki są idealnie błyszczące, rajstopy nie mają oczek. Choć Lily była perfekcjonistką, to nie dorównywała Mary, która nie umiała wytrzymać, gdy jej włosy nie są idealnie uczesane wzdłuż przedziałka. Evans często wspomina, że Macdonald najczęściej wygląda na wiecznie znudzoną, a jej mimika waha się między szerokim uśmiechem, a zażenowaniem. Miała długą szyję, prosty nos, pełne usta, wystające obojczyki. Regulus powiedział, że jej oczy wyglądają jak płynna czekolada. 

Charakter i usposobienie:

"Podniósł wysoko brwi i z rozbawieniem patrzył na to jak dziewczyna wstaje z podłogi. W normalnych okolicznościach na pewno zacząłby się z niej śmiać, ale widząc jej rozdrażniony wyraz twarzy wiedział, że to zły pomysł. Czasami wydawało mu się, że jej mimika jest bardziej szczera, niż sama ona."
- Regulus, Nieprzemyślane obietnice.

Gdyby zapytać jakąś osobę, która jej nie znała, pewnie powiedziałaby, że Mary Margaret Macdonald wydaje się być wredna, zdystansowana i nieobecna. Jednak jej przyjaciółki, z pewnością wspomniałyby o czarnym humorze dziewczyny, jej opiekuńczości, wielkiej inteligencji, pewności siebie i racjonalnym myśleniu. Rzadko daje się ponieść emocjom, najpierw myśli - potem robi. Wszystko analizuje szukając wad i tego, co może się nie udać. Jest niezwykle sarkastyczna i pewna siebie, lecz ma niskie poczucie własnej wartości oraz wiele kompleksów. Nie wierzy w żadne zabobony, a całą swoją wiarę kieruje na wiedzę. Interesuje się mugolską historią oraz przekonaniami. Jak wielu innym Gryfonom, brakuje jej instynktu samozachowawczego. Zaradność i kreatywność nie raz uratowały ją z wielu opresji. Z biegiem lat stawała się coraz bardziej sprytna, przebiegła i więcej rzeczy trzyma w sobie. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© grabarz | WS | XXX| powered by Blogger .
i’m a goner