wtorek, 6 lutego 2018

Syriusz Orion Black III

Ben Barnes/Finn Wolfhard jako SBIII
Podstawowe informacje:
Data i miejsce urodzenia: 17 września 1959, Grimmauld Place 12, Londyn
Status krwi: czysta
Dom: Gryffindor, szósty rok
Pseudonimy: Łapa (dla przyjaciół), Black (dla wszystkich, głównie dla wrogów), Przystojniejszy z Blacków (dla dziewcząt zauroczonych nim), Ten bardziej arogancki z tej cholernej czwórki (dla Filcha), S (dla Nimfadory), Hańba mego łona (dla Walburgi), Szkarada (dla prawdziwych Blacków), Zdrajca krwi (dla prawdziwych Blacków), Gwiazda (dla dziewcząt zauroczonych nim), Kula Gazu (żartobliwie, dla Lily)
Tytuły: Huncwot
Miejsce zamieszkania: Grimmauld Place 12, Londyn (do grudnia 1976 roku)| Dolina Godryka, dom Potterów
Przynależność: Klub Ślimaka, Huncwoci, Klub Pojedynków, kółko zaklęć, Zakon Feniksa (nieoficjalnie, od grudnia 1976)
Patronus: duży, czarny, włochaty pies wyglądający jak Ponurak
Bogin: śmierć Jamesa
Animag: duży, czarny pies wyglądający jak Ponurak
Widok w zwierciadle Ain Eingarp: nieznany
Zapach Amortencji: ciasto czekoladowe Euphemii Potter, perfumy Marlene
Rodzina: Orion Black (ojciec), Walburga Black (matka), Regulus Black (brat), Pollux Black (dziadek), Irma Black (babcia), Arcturus Black III (dziadek), Melania Macmillan (babcia), Alfard Black (wuj), Druella Black (ciotka), Cygnus Black (wuj), Lukrecja Black (ciotka), Narcyza Black (kuzynka), Bellatrix Lestrange (kuzynka), Andromeda Tonks (kuzynka), Nimfadora Tonks (siostrzenica)
Pierwsze pojawienie: rozdział pierwszy


Biografia:
Syriusz był owocem kazirodczego związku Oriona i Walburgi Blacków. Oboje poznali się jako dzieci, będąc kuzynami i po skończeniu Hogwartu pobrali się, w obawie o zmieszanie krwi Blacków z jakąś niegodną tego przywileju. Niedługo po ślubie kobieta zaszła w ciąże, a dziewięć miesięcy później na świat przyszedł Syriusz Orion Black III, urodzony w Grimmauld Place 12, bo Walburga chciała, aby już od urodzenia czuł przywiązanie do rodzinnego domu.
Syriusz, dziewięć lat
Chłopak został wychowany w idei motta swojego rodu Toujours pur, co oznacza Zawsze czysty. Na początku rzeczywiście tego przestrzegał i z obrzydzeniem patrzył na mugoli przechodzących obok jego domu. Miał doskonały kontakt z młodszym bratem, a każdy widział w nim idealnego dziedzica Blacków. Tak samo zimy, taki wyniosły i elegancki jak my - mówili jego krewni bardzo podekscytowani patrząc na przyszłego Huncwota. Pewnego słonecznego dnia jego wuj, Alfard zabrał go na wakacje do siebie i sprawił, że Syriusz zaczął patrzeć na wiele rzeczy inaczej. Brat jego matki pokazał mu życie mugoli, motory i to, że niemagiczni ludzie też są coś warci. Wuj imponował Łapie swoim życiem bez zobowiązań, zmienianiem kobiet jak rękawiczki, wydawaniem fortuny Blacków na prawo i lewo, nie przejmowaniem się karcącymi spojrzeniami członków rodziny i wielkim poczuciem humoru, oraz wysoką samooceną. W życiu chłopca był to dziwny czas, bo to co wpajano mu od chwili urodzenia, okazało się, iż tak bardzo do niego nie przemawia. Samotnie zaczął zastanawiać się czy to durne motto, które przyjęli Blackowie powinno być takie ograniczone? Coraz częściej zaczął kłócić się z rodzicami podważając ich zdanie, a Walburga wraz z Orionem tłumaczyli to sobie problematycznym wiekiem. Jego rodowi nie udało się zakorzenić w Syriuszu przekonania o wyższości czarodziei czystej krwi, a na dodatek pojawiło się w nim zainteresowanie mugolami. 
Syriusz, czternaście lat
Blackowie wierzyli w to, że ich syn jest prawdziwym (lecz po prostu zbuntowanym) Blackiem do momentu, gdy bardzo ucieszony wysłał im list z Hogwartu pisząc "Możecie być dumni! Wasz syn został przydzielony do Gryffindoru!" Doskonale wiedział jaki skutek będzie miało sformułowanie tego w ten sposób, a zdawał sobie również sprawę, że pewnie jego kochane kuzynki od razu pobiegły do dormitorium, aby napisać swoim i jego rodzicom o tym, gdzie trafił, a jego nowy przyjaciel, James, śmiał się wniebogłosy czytając to co Black skrobał na pergaminie. Następnego dnia do Hogwartu przybyła rozwścieczona Walburga, wykłócająca się z Dumbledorem o tym, że Tiara na pewno się pomyliła, a dyrektor oczywiście z rozbawieniem patrzył na kobietę i na jedenastoletniego chłopca, który bezowocnie próbował ukryć chęć roześmiania się. Syriusz powiedział w końcu "Sądzę mamo, że Gryffindor bardzo mi pasuje." Jego matka zrobiła przerażoną minę, wzięła proszek Fiuu od nauczyciela i skierowała się do kominka nie mówiąc już ani słowa. Chłopiec nie przeżył tego jakoś szczególnie i już zaczął poznawać swoich kolegów z dormitorium. Założyli grupę o nazwie "Huncwoci", która w bardzo szybkim tempie stała się znana na cały Hogwart i nie było chyba osoby, która nie kojarzyłaby kto to jest. 
W trzeciej klasie razem z Remusem obronili Lily Evans, z którą dotychczas się nienawidzili, przed obrażającymi ją Ślizgonami. Od tamtej pory bardzo się przyjaźnią, a rudowłosa jest jedną z najbliższych osób Blackowi. Ich relacja pogorszyła się trochę, gdy po sumach z Obrony Przed Czarną Magią, kiedy to razem z Jamesem zaczęli dokuczać Snape'owi, który w wyniku tego, nazwał dziewczynę Szlamą. Lily z nerwów obwiniała o to każdego na kogo wpadła, a Łapa automatycznie również stał się winny. Przeprosił ją, a ona mu wybaczyła. 


Relacje:
1) Z rodziną
Walburga
Orion
Gdy Syriusz był mały myśląc o swoich rodzicach zawsze nachodziło mu na myśl to jak bardzo do siebie pasują, lecz nie wiedział czym to dokładnie jest spowodowane. Z biegiem lat doszedł do prostych wniosków, tylko potrzbował lat, aby ubrać je w słowa. Tak samo ponurzy, zapatrzeni w to cholerne, idiotyczne motto, patrząc na świat jakby był ich własnością, a każda osoba, która jest słabasza od nich jest uważana za szkodnika. Na ich twarzach zawsze jest taki sam zdegustowany, obrzydzony wyraz, że aż mam ochotę do nich podejść i zobaczyć, czy jak podstawie im pod nos skarpety Petera to się zmieni. Przez naprawdę wiele lat państwo Black uważało swojego syna za cudo łona Walburgi. Inteligentny, zabawny, elegancki, poważny wydawał się być idealnym dziedzicem Szlachetnego i Starożytnego Rodu Blacków. Na początku starali się nie myśleć bardzo krytycznie o tym, że ich syn trafił do Gryffindoru, ot - po prostu jest bardziej odważny niż sprytny. Z biegiem lat jednak przekonali się, że przebywanie z innymi Gryfonami stanowczo wpłynęło na jego postrzegania świata, jak i swojej rodziny. Na złość im swoją sypialnie obklejał mugolskimi motorami, półnagimi mugolkami, plakatami mugolskich zespołów, tak, że aż nie było prawie widać szarej tapety. Dodatkowo cały pokój był w barwach Gryffindoru, czym podkreślał swój dystans do rodziny. Rzadko przyjeżdżał do domu rodzinnego, a większą część wolnego od szkoły spędzał u Jamesa. Ich relacja była bardzo napięta, a niektórzy członkowie rodziny z rozbawieniem obstawiali jak dużo czasu zostało do tego, aż Orion z Walburgą go wydziedziczą. Stosowali na nim klątwę Cruciatus, a dla zabawy zamykali go związanego w piwnicy. Matka Syriusza jednak nie zawsze źle myślała o swoim synu, a nawet chciałą jego dobra, choć nie zawsze to co ona uważała za coś dobrego w rzeczywistości takie było. Gdy Cruella Macdonald napisała do niej informując ją o tym, że i syn Walburgi, i jej córka są w jednym domu, a nawet na ty samym roku, to w głowie pani Black od razu zaświtał cudowny pomysł połączenia obu tych rodów. Sądziła, że jej potomek się ucieszy, bo jednak to jego koleżanka (i do tego Gryfonka!) ], ma czystą krew a samo małżeństwo byłoby niezwykle korzystne dla obu stron. Nie spodziewała się, że Syriusz nie przeczyta nawet tego listu, a nie chciała wysyłać do niego wyjca, w końcu była to wręcz ich prywatna sprawa. Niedługo potem dostała list od Cruelli, która ją informowała, że Mary z wielkim oburzeniem wróciła do domu, spakowała się i proszkiem Fiuu przetransportowała się do dziadków. Łapa za to z rozbawieniem wrócił do domu i zachowywał się jakby o niczym nie wiedział, co było niezwykle prawdopodobne. Doczepił kolejny plakat do ściany, po czym i on przeniósł się gdzieś poza dom.
Syriusz nigdy nie chciał tego przyznać, lecz podświadomie bardzo cierpiał z powodu braku dobrych relacji z rodzicami. Widząc Euphemię i Fleamonta Potterów, zazdrościł Jamesowi tego, jaką on ma rodzinę.

2) z Huncwotami
Syriusz i James
James Potter - Byli dla siebie jak bracia, nie mieli przed sobą tajemnic i to w swoim towarzystwie czuli się najlepiej. Ciotka Dorea mówiła Syriuszowi o Rogaczu, lecz on wtedy nie brał tego na poważnie, sądząc, że ona przesadza. Gdy spotkali się w pociągu, Syriusz nie podjerzewał, że chłopiec, z którym rozmawia, to ten James Potter. Starał się rozluźnić napiętą atmosferę zadając pierwsze pytanie, które wpadło mu do głowy. "Czy lubisz kurczaka?" Okularnik od razu go polubił i od razu między nimi powstał wspólny język. Ich relacja jednak najbardziej wzmocniła się, gdy oboje robili żarty uczniom Hogwartu, jak i Filchowi. We dwoje uważani byli za najprzystojnieszych uczniów Hogwartu, z czego zdecydowanie umieli korzystać.
Remus Lupin - Chłopiec był tak przygnębiający na początku ich relacji, że Syriusz od razu postanowił zrobić wszystko, aby go rozchmurzyć. Biegał za nim, mówił swoje często niezabawne żarty, interesował się nim, aż w końcu - pod koniec września 1971 roku, Remus Lupin uśmiechnął się, a potem razem z nim i Jamesem zaczął planować, rozpracowywać i wcielać w życie najróżniejsze kawały. Co miesiąc jednak zniknał, a chłopcy nie wiedzieli dokładnie dlaczego. Pewnego dnia James wziął na rozmowę jego i Petera, a potem porozmawiali poważnie z Remusem, który opowiedział im o swojej likantropi. Huncwoci postanowili zostać animagami, aby wesprzeć przyjaciela w ciężkich momentach życia. Remus zawsze był im za to wdzięczni.
Peter Pettigrew - Byli przyjaciółmi, lecz nigdy Syriusz nie traktował go na poważnie. Zawsze podświadomie sądził, że Glizdogon jest po prostu głupi, jednak i tak traktował go jak jedną z najbliższych osób,

3) z Gryfonkami z tego samego roku
Lily Evans - Lily przez pierwsze trzy lata niesamowicie go irytowała, a jej sposób bycia uważał za żenujący i sztywny. Reprezenowała sobą wszystko co młodego Łapę tak irytowało w dziewczętach, co wiązało się z licznymi kłótniami, które między nimi się nawiązywały. Pod koniec trzeciej klasy jednak on i Remus obronili rudowłosą przed Ślizgonami, a od tamtej pory są ze sobą bardzo blisko. Oboje nie oceniają siebie powierzchowanie, a ich przyjaźń przepełniona jest żartami, dogryzaniem sobie i spisywaniem esejów.
Alice Greengrass - Jako, że dziewczyna była blisko z Jamesem automatycznie spędzała dużo czasu z nim. Od zawsze Łapa uważał ją za zabawną i ciekawą osobę, a ona była pierwszą dziewczyną, którą nie uważał za irytującą w swoim życiu.
Mary Macdonald - Nie potrafili ze sobą rozmawiać, choć wcale się nie nawidzili. Ich rozmowy przesiąknięte były jadem, obojętnością i wrogością. Jednak czasami nawet oni umieli zachować się dobrze w stosunku do siebie.
Marlene McKinnon - Uważał ją za zabawną, ale i delikatną. Nie chciał się do tego przyznać, ale kojarzyła mu się z małym, dopiero co wyrastającym z ziemi kwiatkiem. Kolegowali się ze sobą, lecz nic poza tym.

4) z innymi osobami [skala 1-10]
Regulus Black - 3
Silas McKinnon - 4/5
Colin Greenmantle - 4
Severus Snape - 1
Charlie Highsmith - 2
Charlotte Prince - 6
Joselyn Brekker - 7

5) związki*

  1. Charlotte Prince (pocałunki - w większości klas)
  2. Joselyn Brekker (niecały miesiąc - czwarta klasa, pocałunki - piąta klasa)
  3. Roseline Nott (romans - piąta klasa)
  4. Tessa Greydun (dwa miesiące - piąta klasa)
  5. Mary Macdonald (niecałe dwa miesiące - szósta klasa)
  6. Marlene McKinnon (romans - szósta klasa/wakacje między szóstą a siódmą klasą, sześć miesięcy - siódma klasa)
*tylko te "dłuższe" relacje

Wygląd:
"Łapa niepotrafił być niezauważony, a Marlene dobrze wiedziała, że o to właśnie zawsze mu chodziło. Jego uśmiech, sam styl bycia sprawiał, iż wszyscy w jego otoczeniu odczuwali pragnienie podejścia do niego i spytania co mogliby dla niego zrobić. Oh, a gdy jeszcze się uśmiechnął..."
-Marlene, Seria niefortunnych zdarzeń.

Syriusz Orion Black III zdecydowanie był przerażająco przystojny. Z czarnymi, miękkimi włosami, szarymi oczami, pełnymi ustami, uwodzicielskim uśmiechem i arystokratycznymi rysami wydawał się, według wielu uczennic Hogwartu, ucieleśnieniem anioła. Szczupła, wysoka sylwetka dodawała mu urody, a jego niedbałość sprawiała, że młode czarownice nie potrafiły przejść obok niego obojętnie. Ciemne włosy zazwyczaj miał porozrzucane po głowie, lekko przydługie i nieprawdopodobnie proste. Oczy niczym burzowe chmury w otoczeniu przyjaciół miał rozbawione, błyszącymi, według Marlene, pięknymi ognikami. Miał lekko zadarty nos i małe dołeczki, gdy się uśmiechał. Często jego twarz wygięta była w wyrazie obojętności i lekceważenia. Nie był jakoś szczególnie umięśniony, choć i tak nikt nie powiedziałby o nim, że nieumięśniony. Bez wątpliwości odziedził niezaprzeczalną urodę Blacków.

Charakter i usposobienie:
"- Czasami mam wrażenie, że on [Syriusz] nie za bardzo zdaje sobie sprawę z konsekwencji swoich czynów. Przecież to było po prostu cholernie głupie!"
 - Mary, Skutki nieodpowiedzialności.

Łapa nie lubił czuć się ograniczony, a jego życiowym mottem było: Zasady są po to, aby je łamać. Jako dziecko nie nauczony tego co jest dobre, a co złe, nie raz i nie dwa obraził dosyć mocno nieznane mu osoby, tym, co według niego nie było jakieś szczególne. Często był arogancki, lekceważący, obojętny i nie zwracający uwagi na nic, i na nikogo. Najpierw robi, potem myśli, a skutki tego często są tragiczne. Żartuje w nieodpowiednich momentach, a jego poczucie humoru z pewnością jest wielkie, lecz przez wiele osób uważane jest za wulgarne i nieodpowiednie. Wyciąga dziwne wnioski z równie dziwnych rozmów. Tak samo jak James - uwielbia być w centrum uwagi i robi wszystko, aby właśnie tam się znajdować. Ma uraz do Slytherinu, a większość rzeczy, które robi, jest po to, aby pokreślić swoją przynależność do Gryffindoru. Wszystkie nieciekawe sprawy ze swoim udziałem zmienia w żart. Ciężko mu przepraszać, lecz często czuje dziwne, nieuzasadnione poczucie winy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© grabarz | WS | XXX| powered by Blogger .
i’m a goner